W ciągłych "okopach"

Koleżanka powiedziała mi "apetyt rośnie w miare jedzenia". I właśnie to się sprawdza u mnie :)
Chociaż nie tak do końca - mój rozwój ogrodowy zawsze ograniczały dwa ważne czynniki : brak wiary w to, że mogę  i brak wiary że marzenia są po to aby je realizować.
Z wiekiem to u mnie kuśtyka przyznam szczerzę i pomimo ukończonego na półmetku kursu projektowania ogrodów - ciągle mam z tym problem.
Wakacje w tym roku były okazją do zwiedzenia kilku przepięknych ogrodów nie tylko tych publicznych ale osobistych i prywatnych. Tam odkryłam, że jeżeli się marzy to można realizować ..ba nawet trzeba.
W zakresie marzeń ciągle się boję - buja wyobraźnia wiele pomysłów, ale do realizacji wyszukuje jakieś ale: od finansowych po  nie potrafię.
W tym roku popchnęły mnie ogrody koleżanek, że można a nawet jak sie to kocha to trzeba.
I tak ten rok od połowy wakacji obfituje w wiecznych okopach.

Przez pół trawnika powstały nowe rabaty przed domem - mała skromna rabata przeistacza się w większą na której królowały będą róże w towarzystwie bylin, za domem będzie królował mur z dereni (do osłony przed wiatrami).

Jak człowiek spojrzy wstecz to wie o tym że warto marzyć, wierzyć i realizować to co sie kocha, lubi i sprawia przyjemność.

Miłego dnia Wam życzę :)





Komentarze